27.01.2010 



Wypadek w masarni

W styczniu inspektorzy badali okoliczności i przyczyny wypadku, któremu uległ 22-letni pracownik jednego z zakładów masarskich w Kcyni. 22-letni mężczyzna rozbierał półtusze i oczyszczał kości z mięsa specjalnym nożem tzw. trybownikiem. W pewnym momencie nóż ześlizgnął się z kości i wbił się w brzuch pracownika. Mężczyznę natychmiast zabrano do szpitala, gdzie poddany został skomplikowanej operacji.
W czasie kontroli ustalono, że do wypadku nie doszłoby gdyby nie brak środków ochrony indywidualnej, w które poszkodowany powinien być wyposażony, w tym m. in. środki ochraniające dłonie, przedramienia i tułowia. Zresztą, jak ustalił inspektor żaden z pracowników nie posiadał takich środków ochrony (pracownicy mieli tylko fartuchy gumowe). Pracodawca tłumaczył inspektorowi o tym, że nie wiedział iż przy ręcznym posługiwaniu się ostrymi narzędziami wymagane są środki indywidualne. Brakiem wiedzy tłumaczył się także, gdy inspektor pytał o to dlaczego, nie powiadomił o wypadku PIP (zgodnie z przepisami pracodawca ma obowiązek niezwłocznie powiadomić PIP o wypadku, tymczasem ten pracodawca zrobił to po kilku dniach).
W związku z ustaleniami inspektor skierował do sądu wniosek o ukaranie, a do prokuratury – zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z art. 220 § 1 i art. 221 Kodeksu karnego w sprawie niedopełnienia obowiązku zapewnienia pracownikowi bezpiecznych warunków pracy i przez to narażenie go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.